czyli wprowadzenie do medytacji ignacjańskiej - medytacji według metody świetego Ignacego z Loyoli założyciela jezuitów
niedziela, 25 października 2009

Poniedziałek

26 PAŹDZIERNIKA 2009

Dzisiejsze czytania: Rz 8,12-17; Ps 68,2.4.6-7.20-21; J 17,17; Łk 13,10-17

*********************

 

PUNCTA (punkta) do MEDYTACJI:

Stałe elementy medytacji (kontemplacji) ignacjańskiej znajdują się tutaj:

http://puncta.blox.pl/2007/01/Medytacja-II.html

upadek

 

**************

MEDYTACJA

i PUNCTA do niej:

a) Na początku medytacji warto odnaleźć się w Bożej obecności. Dobrze jest uświadomić sobie, że modlitwa jest czasem poświęconym Panu Bogu. Jest świętą przestrzenią, w której Stwórca spotyka się ze mną. W związku z tym mogę zostawić na boku wszystkie zbędne troski, to co mnie absorbuje, co zbyt mocno przykuwa moją uwagę i utrudnia skoncentrowanie się na Panu Bogu. Wzbudzę intencję, która będzie wyrażała pragnienie zwrócenia moich myśli, uczuć, mojego serca, rozumu i woli na to wyjątkowe spotkanie.

b) Prośba o właściwą intencję: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu (ĆD 46). Proszę o to, by moje myśli, pragnienia i zamiary miały początek w Bogu, by były zakorzenione w Jego dobru i w Jego miłości. Proszę, by moje czyny przebiegały w zgodzie z wolą Najwyższego i by prowadziły mnie ku ostatecznemu celowi, ku niebu i spotkaniu ze Stwórcą.

c) Obraz: Ustalenie miejsca, jakby się je widziało (ĆD 47) wyobraz sobie cala scene, kobietę, która przychodzi do Jezusa

d) Prośba o owoc medytacji: Prosić o to czego chcę i pragnę (ĆD 48) Tutaj prosić o pomoc, byśmy umieli zrzucić z pleców wszystko co nas przygniata do ziemi.

Punkt 1. Pochyleni.


Wszystko zaczęło się w raju. Ewa pochyliła się by posłuchać słów węża, Adam pochylił się by ukryć się w zaroślach... I tak już zostało. Grzech przygiął nas do ziemi. Od tej pory coraz bardziej pochylony człowiek zdobywa w pocie czoła środki do życia, szuka spokoju na ziemi, ogląda się za swoim miejscem. Każdy grzech przygina nas coraz bardziej do ziemi. Czasem w sposób niezauważalny, nieuświadomiony. I kiedy tak coraz bardziej pochylamy się nad ziemią jednocześnie zaczyna zawężać się nasz horyzont. Widzimy coraz mniej i mniej, aż w końcu jedyną perspektywą zostają dla nas końcówki naszych butów.

Może i Ty pamiętasz w swojej historii momenty, kiedy dane Ci było odczuć jak bardzo grzech zamyka człowieka na innych, zawęża naszą perspektywę? Może kiedyś stałeś się uczestnikiem rzeczywistości grzechu wywołanego przez kogoś innego? Jak się wtedy czułeś? Czy ktoś kiedyś był dla Ciebie powodem zgorszenia?

 

2.Punkt 2. Niemocni.

Ewangeliczna kobieta cierpiała siedemnaście lat. To całkiem sporo. Ale któż z nas nie ma takiej dziedziny swojego życia, która zdaje się być niczym zatruta jakąś tajemniczą substancją, dziedziny, o którą walczymy przez lata, nad którą pracujemy i staramy się przemienić? Nie muszą to być jedynie ciężkie nałogi jak alkocholizm, narkomania czy zniewolenie w zmysłowości. Czasem to nieudane relacje, brak przebaczenia, zły obraz samego siebie. Co jest taką sferą Twojego życia? Z czego spowiadasz się najczęściej, wydawałoby się ‘bez skutku’? Co jest zwyczajnie Twoją najsłabszą stroną, która często daje okazję do upadku? A może są takie obszary, których poprzez swoje pochylenie już nie dostrzegasz?

 

3.   Punkt 3. Uwolnieni.

Na słowo i gest Jezusa kobieta wyprostowała się. Po raz pierwszy od wielu lat mogła swobodnie pojrzeć w niebo. Ewangelia dzisiejszego dnia po raz kolejny powtarza nam najbardziej fundamentalną prawdę naszej wiary: jedynie w Jezusie Chrystusie możliwe jest pełne uwolnienie z niemocy grzechu i słabości ludzkiej. Tylko Słowo Jezusa ma moc podnieść nas z naszego pochylenia i otworzyć nam oczy, tak by w prawdzie oglądać rzeczywistość, w której uczestniczymy.

 

Rozmowa końcowa. [ĆD 54] Rozmowa odbywa się właściwie, jeżeli się mówi, jak przyjaciel mówi do przyjaciela, lub jak sługa do pana, raz prosząc o jakąś łaskę, to znów się obwiniając z powodu uczynionego zła, a czasem przedstawiając swoje sprawy i prosząc o radę.

 

1. Zakończenie.
Tradycyjnie medytację ignacjańską kończy się rozmową z Panem Jezusem, Bogiem Ojcem, czasem także z Maryją lub którymś ze świętych.

Tym razem chciałbym zaprosić Cię do szczerego stanięcia przed Panem i powierzenia Mu tego co dla Ciebie trudne, co przygniata Cię do ziemi, co nie pozwala Ci widzieć szerzej.

Możesz tutaj wspomóc się tekstem z Księgi Estery, Est 4. 17l-17z:

«Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, nie mającą oprócz Ciebie [żadnego] wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w ręce mojej. Ja słyszałam od młodości mojej w pokoleniu moim w ojczyźnie, że Ty, Panie, wybrałeś Izraela spośród wszystkich narodów i ojców naszych ze wszystkich ich przodków na wieczystą posiadłość i uczyniłeś im tak wiele rzeczy według obietnicy. A teraz zgrzeszyliśmy przed obliczem Twoim i wydałeś nas w ręce wrogów naszych za to, żeśmy czcili ich bóstwa. Sprawiedliwy jesteś, Panie! A oni nie zadowolili się gorzkością niewoli naszej i włożyli ręce swoje w ręce bożków swoich, aby odmienić obietnice ust Twoich i aby wyniszczyć dziedzictwo Twoje, zamknąć usta tych, którzy Cię wielbią, i zgasić sławę Twego domu i ołtarza Twego, a otworzyć usta pogan na przymioty bezwartościowych bałwanów i podziwianie na wieki cielesnego króla. Nie oddawaj, Panie, berła Twego tym, którzy nie istnieją i niech się nie naigrawają z naszego upadku, lecz zwróć postanowienie ich przeciwko nim; tego zaś, który zaczął z nami walkę, przykładnie ukarz! Wspomnij, Panie, pokaż się w chwili udręczenia naszego i dodaj mi odwagi, Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. Daj odpowiednią mowę w usta moje przed obliczem lwa i obróć serce jego ku nienawiści do wroga naszego, aby zginął on sam i ci, którzy z nim jedno myślą. Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i nie mającą nikogo oprócz Ciebie, Panie. Ty wiesz wszystko, wiesz, że nienawidzę chwały bezbożnych i brzydzę się łożem nieobrzezanych i każdym obcym. Ty znasz niedolę moją i to, że brzydzę się znakiem mojego wywyższenia, który noszę na głowie w dniach publicznych wystąpień. Brzydzę się nim jak łachmanem krwawiącej kobiety i nie noszę go w dniach mego odpoczynku. Także nie jadła służebnica Twoja ze stołu Hamana i nie ceniła sobie wysoko uczty króla ani też nie piła wina płynnych ofiar. I nie radowała się służebnica Twoja od dnia zabrania jej aż dotąd, jak tylko w Tobie, Panie, Boże Abrahama. O Boże potężny nad wszystkimi, wysłuchaj głosu pozbawionych nadziei i wyratuj nas z ręki niegodziwych, mnie zaś uwolnij od mego lęku».

augustyniak

_______________

Krzysztof Augustyniak SJ

15:46, magistero
Link Komentarze (2) »
WawaMAGIS Stronę monitoruje stat24